Sobota
12 grudnia 1981 r. profesor Andrews przylatuje do Warszawy w celu spędzania tygodnia na wykładach, jako przedstawiciel londyńskiej szkoły psychologicznej. Na lotnisku czeka na niego przewodniczka Gosha. Bagaże profesora zaginęły na lotnisku. Profesor Andrews je z Goshą i jej narzeczonym kolację, a następnie zostaje odwieziony do jednej z warszawskich kawalerek, w której idzie spać.
Niedziela
Następnego dnia bohater czeka na Goshę, ale ona się nie pojawia. Nie działają telefonu, a pod blokiem profesora stoi czołg. Andrews wychodzi, aby zadzwonić z budki telefonicznej, próbie rozmienić pieniądze w sklepie, ale wszystko jest zamknięte. Profesor zabłądził, dotarł do domu zauważając czołg, który stał pod jego blokiem.
Poniedziałek
Andrews wyrusza poszukać brytyjskiej ambasady. Nie może odnaleźć się w mieście. Nikt nie zna angielskiego i nie jest w stanie mu pomóc. Andrews je obiad w barze, następnie wchodzi do autobusu, ale wychodzi na następnym przystanku i wraca do mieszkania.
Wtorek
Profesor Andrews kupuje w sklepie chleb oraz butelkę z jakimś płynem. Jest świadkiem sprzedaży karpi. Zapamiętuje zdanie: żywą czy na miejscu? Wraca do siebie, pod blokiem kupuje choinkę. Okazuje się, że płyn który kupił to ocet. Postanawia opuścić mieszkanie. Pod blokiem spotyka mężczyznę odgarniającego śnieg. Ten mężczyzna zabiera profesora do swojego mieszkania. Profesor Andrews próbuje wyjaśnić swoją sytuację mężczyźnie i jego żonie. Profesor w łazience gospodarza zauważa żywego karpia. Profesor załamuje się. Mężczyzna odwozi profesora pod ambasadę. Profesor żegna się z nim zapamiętanymi słowami: „żywą czy na miejscu”.